IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dziedziniec wewnętrzny

Go down 
AutorWiadomość
Administrator
Admin
avatar

Female Poziom : 0
Doświadczenie : 0
Data dołączenia : 26/05/2015
Liczba postów : 145

PisanieTemat: Dziedziniec wewnętrzny   Nie Cze 28, 2015 5:01 pm



Tuż za murami wewnętrznymi znajduje się duży prostokątny plac. Okalają go rzędy podwójnych kolumn zakończonych łukiem, zarówno na parterze, jak i piętrze krużganka. Ich powierzchnia nawet dziś zdaje się zbyt gładka dla porostów, toteż stoją dumnie czyste i białe. Kamienie w prostych i regularnie rozłożonych alejkach są spękane i obrośnięte mchem na krawędziach. W samym środku tworzą koło wokół niewielkiej fontanny. Ma ona kształt okrągłej czary stojącej w płytkim oczku wodnym, a z jej wnętrza wytryskuje pojedyncza struga czystej wody. Zielone trawniki opasane są równo przyciętymi żywopłotami i przyozdobione przez krzewy i smukłe drzewa. Miejsce jest wyraźnie zadbane.
Muzyka: Guild Wars 2 OST - 05. Out of the Dream

Rośliny: babka lancetowata, wrotycz
Zwierzęta: gryzonie, jaszczurki, ślimaki
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adair
Dorosły wilk
avatar

Male Poziom : 15
Doświadczenie : 16
Wiek : Cztery lata
Pochodzenie : Spoza krainy
Stan postaci : Zdrowy, wypoczęty i w pełni sił. Sierść trochę przemoczona. Delikatny zapach sosnowych igieł.
Data dołączenia : 30/05/2015
Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Dziedziniec wewnętrzny   Sob Wrz 05, 2015 6:01 pm

Atramentowy basior biegł przed siebie lekkim, spokojnym truchtem. We własnym towarzystwie czuł się najlepiej, dlatego nie kwapił się za bardzo, żeby zaproponować komuś wspólne zwiedzanie. Samotna eksploracja zamku sprawiała mu tyle radości, co robienie tego z kimś. Gdy już rozezna się trochę w terenie, wtedy znajdzie sobie kogoś do rozmowy. Nie ma czasu na nudę! A samotnikiem Adair nie był, po prostu nie znalazł sobie jeszcze odpowiedniego kompana do rozmowy. Miał bardzo wyszukane gusta... Ha! Prawie parsknął. O czym on myślał?
Chodził między zarośniętymi żywopłotami, rozglądał się na boki. Nic ciekawego. Doszedł do oczka wodnego, z którego, o dziwo, tryskała woda. I była, uwaga, czysta! Srebrnooki nachylił łeb, wystawił język i spróbował. Zimna jak cholera, ale dało się wypić, więc wypił.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adair
Dorosły wilk
avatar

Male Poziom : 15
Doświadczenie : 16
Wiek : Cztery lata
Pochodzenie : Spoza krainy
Stan postaci : Zdrowy, wypoczęty i w pełni sił. Sierść trochę przemoczona. Delikatny zapach sosnowych igieł.
Data dołączenia : 30/05/2015
Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Dziedziniec wewnętrzny   Nie Wrz 06, 2015 3:06 pm

Dwie drobne rybki, jakimi ostatnio się posilił, nie mogły starczyć na długo i tak też było. Adair nie był może kupą mięśni, cechował go przeciętny wzrost i może ciut za chuda sylwetka, ale jadł normalnie. Po prostu nie mógł przytyć, bo szybko spalał wszystkie zbędne kalorie.
Nikt nie przychodził i musiał przyznać, że trochę zaczęło mu się nudzić. Dlatego od razu po skończeniu obchodu dziedzińca udał się przed siebie, do pierwszego napotkanego pomieszczenia... A raczej miał to zrobić, kiedy tuż przed nosem przebiegł mu maleńki, bury gryzoń. Była to dorosła mysz. Jak na zawołanie zaburczało mu w brzuchu. Pochylił nieco kufę, oblizał pysk różowym jęzorem i rzucił się w pogoń za jedzeniem. Ofiara takiej wielkości nie zaspokoi jego głodu na długo, ale chociaż na trochę. Można powiedzieć, że była jedynie przystawką. Potem czarnowłosy uda się na jakieś porządne polowanie, najlepiej z kimś. Ale, póki co, mysz musiała wystarczyć.
Wbrew pozorom stworzonko było szybkie, lecz Adair był oczywiście szybszy. Mysz czmychnęła do jakiejś nory położonej tuż przy murze, a samiec wsadził tam łapy i zaczął kopać. Coś go ugryzło, ale nawet się nie skrzywił. Kopał, słysząc przerażone piski. Jak widać norę zamieszkiwała nie jedna bura mysz, tylko cała mysia rodzina! Szykowała się niezła uczta.
Jeden gryzoń uciekł na prawo. Basior go zignorował. W końcu w środku czekało na niego więcej myszek. Po kilku sekundach zaprzestał działań i wsadził do nory pysk. Coś ugryzło go w nos, coś w policzek, mniejsza o to. Ważne, że udało mu się złapać na raz aż dwie myszki. Zatrzasnął paszczę, coś strzeliło, poczuł na języku słodki, metaliczny smak... Odrzucił truchła na bok i zabił jeszcze dwie, tym razem były to mysie dzieci. Reszta zdążyła się ewakuować, jednak tym samiec się nie przejął.
Odsunął się do tyłu, przysunął wszystkie cztery trupy do siebie i zaczął jeść. Najpierw jedna, potem dwie na raz, na końcu ostatnia. Kilka krwawych kropli spadło na ziemię, reszta została w jego pysku. Ogony wypluł, jakoś mu nie smakowały.

-5 pż, zjedzona 1 mała porcja mięsa: +5 pż

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rysjes
Dorosły wilk
avatar

Male Poziom : 15
Doświadczenie : 25
Wiek : 2 lata
Pochodzenie : z zewnątrz
Ekwipunek : Trochę kudłów. Własnych.
Stan postaci : Stan nie najgorszy, w zasadzie niezły. Krwawiąca rana na prawym barku nie stwarza szczególnego zagrożenia, inna sprawa z oczywistymi niewygodami. Podobna, acz mniejsza widnieje również na lewym policzku basiora. Trochę poobijany. Sierść jest w nieładzie. Pysk i podgardle, a także część łap umazane są jelenią krwią. Pachnie rogaczem, posoką i wiatrem.
Data dołączenia : 31/05/2015
Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Dziedziniec wewnętrzny   Wto Wrz 08, 2015 5:55 pm

Szedł od bramy wolnym krokiem, tak by móc zawiesić wzrok na każdym interesującym szczególe otoczenia. A tych to było doprawdy niemało. Równiutka warstwa bieli zaściełała mu drogę, przykrywała pierzyną każdy krzew, drzewo i kamień. Z łuków w pobliżu ścian zwisały długie sople lodu, a mroźne zacieki snuły się leniwie po powierzchni kolumn. Drobne fasady i zwieńczenia dachów również nie pozostawały odmienne, wszędzie królowała zima. Widok zastygłego w bieli i lodzie zamczyska na dobrą chwilę tak zafascynował Rysa, że ten zapomniał o swoim zamiarze znalezienia dogodnego miejsca na odpoczynek. A przydałoby mu się to na pewno - wreszcie porządnie się wyspać po całej wędrówce, podczas której warunki ku temu zwykle nie były specjalne. Jednak tak to już jest, że dopóki się idzie, dopóty nie czuć zmęczenia, przynajmniej nie jakoś znacząco.
Do rzeczywistości przywróciło go pewne zaburzenie w całej tej harmonii i ciszy krajobrazu. Przystanął i obwąchał wydeptaną w śniegu ścieżkę. Adair? Sprawdził dokładniej. Tak, to na pewno ten ciemny, rozbiegany basior. Właściwie, czemu nie. Rozejrzawszy się, szybko dostrzegł sylwetkę wilka gdzieś pomiędzy równo przystrzyżoną zielenią. Bez wahania ruszył w tamtym kierunku, by po chwili znaleźć się obok Visa. W nosie zawierciła mu woń gryzoni i świeżej krwi. Czyżby sprawił sobie przekąskę?
- Sympatyczne miejsce, nie sądzisz? - rzucił z typowym dla siebie, lekkim uśmiechem. - Dobrze, że ludzie je porzucili. A tak właściwie... Nie sprawdzałeś jeszcze dokąd prowadzi tamto przejście? - Usiadł i wskazał pyskiem okazalsze drzwi w zasięgu wzroku. O ile dobrze kojarzył, znajdowały się naprzeciwko głównej bramy, pewnie dlatego go zainteresowały. Choć nad tym bynajmniej się nie rozwodził.

_________________
"Inaczej mówiąc: chociaż jest prawdą, że od niedawna istnieli w tym szczególnym systemie wymiarów, jest również prawdą, że żyli w nim od samego początku. W tym właśnie punkcie język potoczny rezygnuje i wychodzi na piwo."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adair
Dorosły wilk
avatar

Male Poziom : 15
Doświadczenie : 16
Wiek : Cztery lata
Pochodzenie : Spoza krainy
Stan postaci : Zdrowy, wypoczęty i w pełni sił. Sierść trochę przemoczona. Delikatny zapach sosnowych igieł.
Data dołączenia : 30/05/2015
Liczba postów : 37

PisanieTemat: Re: Dziedziniec wewnętrzny   Czw Wrz 10, 2015 5:15 pm

Na dźwięk kroków basior podniósł czarny łeb i posłał przybyszowi szybkie spojrzenie. Ach, to Rysjes... Uśmiechnął się leniwie i oblizał pysk z krwi. Nie było jej wiele, ale to nic.
Na komentarz brązowego lekko przytaknął.
- O wiele lepiej niż przed murami - odparł, wbijając na powrót spojrzenie w leżące tuż przed nim mysie ogony. Były to jedyne dowody tragedii, jaką przeżyła przed chwilą pewna mysia rodzina.  - Ciekaw jestem, jak będzie w środku - dodał. Tym razem spojrzał w kierunku najbliższych drzwi. Nic więcej nie trzymało go w tym miejscu. Do tego zyskał towarzysza, wspaniale, mogą wyruszyć na ekscytujący, wspólny zwiad po zamczysku.
- Nie - odrzekł. Nie sprawdzał. - Byłem zajęty czymś innym - wyszczerzył się cwanie. - Idziemy? - Odczekał na odpowiedź Rysjesa (nie spodziewał się innej opcji niż zgody) i pognał w stronę drzwi.

/zrób podwójne zt, ok? Smile

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rysjes
Dorosły wilk
avatar

Male Poziom : 15
Doświadczenie : 25
Wiek : 2 lata
Pochodzenie : z zewnątrz
Ekwipunek : Trochę kudłów. Własnych.
Stan postaci : Stan nie najgorszy, w zasadzie niezły. Krwawiąca rana na prawym barku nie stwarza szczególnego zagrożenia, inna sprawa z oczywistymi niewygodami. Podobna, acz mniejsza widnieje również na lewym policzku basiora. Trochę poobijany. Sierść jest w nieładzie. Pysk i podgardle, a także część łap umazane są jelenią krwią. Pachnie rogaczem, posoką i wiatrem.
Data dołączenia : 31/05/2015
Liczba postów : 55

PisanieTemat: Re: Dziedziniec wewnętrzny   Czw Wrz 10, 2015 8:37 pm

Przez większość czasu przypatrywał się uważnie rzeczonym drzwiom, ku towarzyszowi kierując jedynie jedno ze swych szpiczastych uszu. Brama nie wyglądała jakoś licho, ale też definitywnie nie dało się jej porównać z tą, którą niedawno pokonali. Mimo wszystko miała w sobie coś... coś. Była inna niż pozostałe, większe lub mniejsze drzwi, i z pewnością prowadziła w jakieś ciekawe miejsce. Pomijając fakt, że zapewne wszystkie w najbliższej okolicy do takowych się zaliczały. Do takiego wniosku Rys doszedł już po pierwszym spojrzeniu na zamek i nie zamierzał zbyt łatwo z niego zrezygnować. W końcu wszystko jest na swój sposób interesujące, czyż nie?
Ziewnął, szeroko otwierając paszczę, i przestąpił z łapy na łapę. Powiódł znów spojrzeniem po śniegu, zrytym pazurami i przyozdobionym paroma ciemnymi plamkami. Wśród nich dostrzegł odgryzione cienkie ogonki.
- Nawet kilkoma. - Odwzajemnił uśmiech. - Ależ pewnie. Nie ma co mitrężyć.
Czym prędzej ruszył w wybraną wcześniej stronę lekkim truchtem, a śnieg cicho chrzęścił mu pod opuszkami. Stanął na wprost niewielkich, dwuskrzydłowych wrót. Oparł przednie łapy i pchnął z całej siły. Dał się słyszeć niemrawy trzask, zgrzyt nieruszanych od dawna zawiasów i mogli wejść do środka.

z.t. x2 (ja i Adair c: )

_________________
"Inaczej mówiąc: chociaż jest prawdą, że od niedawna istnieli w tym szczególnym systemie wymiarów, jest również prawdą, że żyli w nim od samego początku. W tym właśnie punkcie język potoczny rezygnuje i wychodzi na piwo."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec wewnętrzny   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec wewnętrzny
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Dziedziniec
» Krużganki
» Dziedziniec z wiaduktem
» Dziedziniec
» Dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: INNE :: DZIEDZINIEC-
Skocz do:  



BlackButler Wild Land AAF HogwartDream

If you saw here art used without your permission, please contact OneMinuteSketch on deviantart. Your work will be removed as soon as possible. Thank you!

@ Moe(Roth) - Twórca stopki.